Roman obudził się pełen energii. Dziś miał ochotę na coś pysznego. Zupa jarzynowa. Od razu poczuł jej zapach – ciepłą, aromatyczną, jak u mamy. Otworzył lodówkę… i zamarł.
— Brak marchewki, pietruszki, selera… – wymienił w myślach, zaglądając głęboko do środka.
Przez chwilę miał ochotę zamknąć drzwi lodówki i po prostu zostawić to wszystko. Ale nie. Musiał przygotować zupę. Wiedział, co zrobić. Targ Pietruszkowy. Tradycyjnie. Tak jak zawsze – wiedział, że tylko tam kupi najlepsze warzywa w mieście. Jednak niedawno Targ przeniesiono do innej części miasta i Roman jeszcze nie był tam po zmianie lokalizacji. Tego dnia, coś w nim kazało mu spróbować czegoś nowego. Chciał być bardziej jak Janek, jego stary przyjaciel. Odważny i bardziej taki “obcykany z technologiami”. Janek zawsze korzystał z aplikacji, by wszystko sobie ułatwić. Może i on mógłby?
Przed podróżą …
Roman usiadł na kanapie. W ręku trzymał swój smartfon. Technologia. Zawsze uważał ją za coś dla młodszych, czego nie rozumiał. Ale dzisiaj zdecydował się mieć nieco inne podejście. Pobrał i otworzył aplikację „Jak dojadę”. Tyle umiał.
— „Targ Pietruszkowy.” – wymamrotał pod nosem, próbując znaleźć cel podróży. Zdecydował się na wpisanie adresu.
I co teraz? Zastanawiał się przez chwilę. „To proste, przecież Janek mi pokazał.” Zobaczył, że autobus numer 123 za 15 minut ma kursować z przystanku, który znajduje się 300 metrów od jego domu. „To prawie tu!” – pomyślał, choć nadal nie czuł się pewnie.
„Jak dojdę na przystanek?” Zanim zdążył sięgnąć po torbę, włączył Google Maps. Na ekranie pojawiła się szczegółowa trasa piesza. Krok po kroku. Z zaznaczonymi punktami.
Poczuł ulgę. „To rzeczywiście nie jest takie trudne,” pomyślał, zakładając torbę na ramię i wychodząc z mieszkania. Pomyślał, że jeśli nie będzie wiedział z którego przystanku odjechać, poprosi kogoś o pomoc.
Wskazówka dla Ciebie:
Jeśli chcesz nauczyć się planować trasę dojazdu lub dojścia w konkretne miejsce – zapoznaj się z przydatnymi aplikacjami.
W podróży
Roman bez problemu dotarł na przystanek. Spojrzał na biletomat. Do tej pory zawsze go omijał. „Co, jeśli nie będę wiedział, co wcisnąć?” – pomyślał, podchodząc do urządzenia.
„Dobra, raz kozie śmierć” – szepnął pod nosem i zaczął czytać instrukcje. „Wybierz rodzaj biletu” – widział, jak palec powoli zmierza w stronę ekranu. „Bilet jednorazowy” – kliknął, a potem wybrał strefę miejską. „Ok. To chyba to.”
Zapłacił, a bilet wydrukował się niemal od razu. „To było naprawdę łatwe!” – pomyślał, chociaż jeszcze przez chwilę trzymał go w ręce, niepewny, czy dobrze zrobił.
Na targu
Na targu było dość tłoczno. Roman podszedł do swojego ulubionego stoiska. Wybierał warzywa do zupy, ciesząc się, że znów przygotuje coś pysznego. Gdy jednak przyszło do płacenia, zauważył coś, co sprawiło, że serce mu zamarło. Awaria terminala płatniczego.
„Tylko gotówka?”
Portfel. Zajrzał do środka. Za mało pieniędzy. Jego myśli natychmiast pobiegły w stronę bankomatu, który był nieopodal. Co teraz zrobić? Mimo zdenerwowania starał się zachować spokój.
— „Proszę odłożyć moje zakupy na bok i zaczekać chwilę.” – powiedział do sprzedawcy, starając się nie wyglądać na zmartwionego. „Idę na chwilę po pieniądze, kojarzę tu w pobliżu jest chyba bankomat”. Ruszył szybko w stronę bankomatu, czując, jak rośnie w nim napięcie.
Wskazówka dla Ciebie:
Możesz nauczyć się korzystać z biletomatów! Po prostu przed wyjściem zajrzyj do kursu.
Wskazówka dla Ciebie:
Jeśli chcesz przetrenować wypłatę środków z bankomatu, możesz w tym celu wykorzystać symulator
Do bankomatu podszedł z sercem bijącym mocniej. Włożył kartę. „Wprowadź PIN.” Na ekranie pojawił się komunikat. Zaczęło go ogarniać drobne zakłopotanie. Co jeśli zapomniał kodu? Co jeśli coś pójdzie nie tak? Za chwilę bankomat pożre kartę, a on zostanie bez karty i bez pieniędzy na zakupy. W głowie malował czarne scenariusze.
Po chwili, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, Roman wprowadził kod, a na ekranie pojawiła się możliwość wypłaty środków. Potem kwota, zatwierdź, potwierdzenie. Wziął pieniądze. Ach te maszyny – człowiek ich niby nie potrzebuje, ale potem jednak ratują w nieoczekiwanej sytuacji. Roman westchnął głośno. „Dlaczego to dla mnie wciąż takie trudne?.” Z ulgą wrócił na targ. Kupione warzywa w torbie, lekki uśmiech na twarzy. Na czole pozostało kilka kropel potu, bo dziś wszystko mogło się nie udać. Ale udało się – odrobina wiary we własne możliwości i inspiracje od Janka zdecydowanie pomogły.
Historia Romana to doskonały przykład na to, że mimo lęku przed nowymi technologiami, warto podjąć próbę i zaufać sobie. Choć początkowo nasz bohater bał się korzystać z aplikacji, biletomatu czy bankomatu, to każda kolejna próba dodawała mu pewności, że da radę. Roman przekonał się, że technologia, choć wydaje się trudna, wcale nie jest taka straszna. Czasami wystarczy tylko spróbować, przełamać obawy i dać sobie szansę na naukę. Próbowanie to klucz do sukcesu i to jedyna droga, by stać się częścią cyfrowego świata.
